Ruin gruz
Chowam się pod kocem albo skrywam się w kraciastej zbroi. Noszę ostatnio albo domową kapotkę i dresy (wszystko oczywiście szare), albo strój galowy (czarno-biały, a jak). Ach, ten czas egzaminów. Poniżej na zdjęciach coś pomiędzy tymi dwoma biegunami - kiedy trzeba wyjść chociaż na chwilę na spacer albo do sklepu, ale wciąż wszystko utrzymane w dominującej ostatnio kolorystyce.
Mam nadzieję, że będzie już tylko coraz cieple,j bo zgubiłam i czapkę, i rękawiczki, którymi nawet nie zdążyłam się jeszcze pochwalić (a na pewno oczarowałyby Was te ozdoby z kolorowych kryształków i ćwieków). A teraz - śmigam do kuchni, gdzie czeka na mnie tiramisu.

































.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)


.jpg)