Zabieram Was na kolejną wyprawę! Ostatnio mogliście ze mną zwiedzić Miedziankę i poznać jej historię, a dziś będziemy spacerować w jej okolicach, po malowniczych Rudawach Janowickich.
Czy można odwiedzić miejsce, którego już nie ma? Nie. I tak.
Ostatnio podczas kolejnej wizyty w Rudawach Janowickich odwiedziłam Miedziankę, która jeszcze po II Wojnie Światowej była tętniącym życiem miasteczkiem - rozwijającym się dzięki górnictwu, a słynącym również z pysznego piwa i pięknych widoków.
Uwielbiam podziwiać górskie widoki - najlepiej z jakiegoś bezpiecznego miejsca. Ale czasami trzeba wspiąć się po ażurowych schodach na punkt widokowy albo podejść do krawędzi skały, żeby objąć wzrokiem jak najwięcej.
Tym razem znowu padło na Rudawy Janowickie i szczyt Sokolik, znany z wielu skałek idealnych do wspinania się. Ja wprawdzie tylko się przyglądałam, podziwiałam widoki i pokonywałam strach wspinając się na platformą widokową - ale pierwszy raz zdarzyło się, że byłam tam zupełnie sama!
Podziwiałam tam już jesienny wschód słońca, odwiedziłam to miejsce tegorocznej wiosny, teraz na początku lata i kto wie, może kiedyś uda mi się pokazać piękne widoki z każdej pory roku?
Jesień w górach przychodzi zawsze trochę wcześniej. I liście szybciej zmieniają kolor, i łąki płowieją, i zimny wiatr nie pozwala słońcu nagrzać powierzchni, i wcześniej nadchodzi czas szalików, rękawiczek i czapek. Nad ranem w kotlinkach i dolinach unosi się delikatna mgła, ale też słońce wstaje później - dzięki temu można zebrać się i w środku nocy wyruszyć w poszukiwaniu przygody i pierwszych promieni słońca przez ciemny las, gdzie każdy hałas i poruszenie gałązek może oznaczać podmuch wiatru albo nieuchwytne, leśne zwierzątko.
Wschód obserwowany z Sokolika w Górach Sokolich - na zdjęciu powyżej udało mi się uchwycić nieśmiałe słoneczko wyglądające zza górskiego pasma.
Śmiem wątpić. A już na pewno rok temu nie miałam okazji wybrać się jesienią w takie niesamowite miejsce, gdzie nie da się przeoczyć piękna polskiej, złotej jesieni.
Na tropie przygody
W tym roku przeżywałam już przygody (Kraków, Bieszczady, kopalnie soli), a w miniony weekend zostałam porwana w Rudawy Janowickie - konkretnie na szczyt Skalnik i nad kolorowe jeziorka. Przywitały mnie piękne widoki, które możecie obejrzeć na poniższych zdjęciach, a przy okazji testowałam też nowy/stary obiektyw, czyli analogowy obiektyw od zenita, który pokochałam z całego serca. Fotografie na samym dole pokazują najlepiej to, co mnie w nim ujęło.