Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
Wiem gdzie Wisła jest na mapie
Długopole-Zdrój
Pewnie wiecie, że kiedyś osady powstawały tam, gdzie mieszkańcy mogli odnieść pewne korzyści - czy to na skrzyżowaniu szlaków handlowych, w pobliżu rud metali, w miejscach łatwych do obrony albo dogodnych dla żeglugi. Takim bogactwem były kiedyś wody lecznicze, dzięki którym w XVIII wieku powstało w Polsce wiele uzdrowisk (chociaż lecznicze działanie cieplickich źródeł termalnych doceniono już w średniowieczu). W połowie XIX wieku panowała wręcz moda na wypoczynek w uzdrowiskach, gdzie podróżowało się wynalazkiem zmieniającym świat - koleją żelazną.
Złota jesień
Trochę ostatnio narzekałam, że piękna jesień już się nam kończy. Ale niespodziewanie w zeszłym tygodniu udało mi się złapać trochę uroku prawdziwej złotej polskiej jesieni w Długopolu Zdroju. Czasami słońce wychodziło tylko na piętnaście minut, tak jak na zdjęciu powyżej. Wyszłam z ośrodka dosłownie na chwilę, a nagle okazało się, że całą dolinkę Nysy Kłodzkiej zalało przepiękne światło. Udało mi się trafić na "złotą godzinę", czyli ten moment przed zachodem słońca, kiedy światło jest najbardziej magiczne.
Jesienny uniform
To strasznie bezpieczne i zarazem bardzo przyjemne mieć taki swój jesienny (a właściwie wiosenno-jesienny) uniform. Poszczególne elementy mogą się zmieniać, ale ogólne wrażenie i efekt pozostają bez zmian. Przecież od wpisu "Odwilż" minęło prawie półtora roku! A czemu nazywam to w ogóle uniformem? Najlepiej opowie o tym Maria!
Zdjęcia przy wrocławskiej Promenadzie Staromiejskiej zrobiła Marta. Udało nam się na szczęście uchwycić piękne, jesienne kolory, które już powoli zanikają. Więcej jesiennych kadrów możecie zobaczyć jeszcze w moich październikowych migawkach.
Złota jesień
Underestimated
Hej dziewczyny, dziś tekst skierowany trochę bardziej do Was :-)
Wyobraźcie sobie, że jesteście po jakimś bardzo udanym zakupie - takim po którym cały świat od razu wydaje się piękniejszy, słońce jaśniej świeci, uśmiech nie schodzi z twarzy. Nie ważne, czy to długo wyczekiwany nabytek czy tylko zaspokojenie nagłego impulsu. Już w myślach układacie te wszystkie piękne stylizacje, okazje, na które możecie ubrać nową sukienkę lub naszyjnik... Chcecie podzielić się dobrą nowiną z chłopakiem, przyjaciółką, kimś z rodziny i wtedy...
I wtedy zostajecie brutalnie ściągnięte na ziemię. Piękny wianek nazwano chabaziami, buty na koturnie - kopytkami, a wymarzone ponczo - kocem. Naszyjnik przyrównano do obroży, zaś modną sukienkę w kratę oskarżono o pokrewieństwo z bazarową torbą.
Cały świat wali się Wam na głowę. Co robić?! Oddać tą piękną rzecz do sklepu, schować głęboko w szafie czy też nie dać się komentarzom (oni na pewno nie znają się na modzie!) i nosić?
U mnie podobnie było z tą sukienką. Jest cudowna - piękny musztardowy kolor, uroczy wzór w serduszka, dziewczęcy kołnierzyk i falbany przy rękawach. A kiedy ubrałam ją pierwszy raz, usłyszałam, że... Och, nawet nie chcecie wiedzieć, co! Jednak sukienka podoba mi się wciąż na tyle, że nie pozbyłam się jej i dzielnie noszę. Poza tym, wystarczy założyć zakolanówki i nikt już nie zwraca uwagi na sukienkę... ;-)
zdjęcia zrobił: Łukasz
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)
"



