ANT
UWAGA! Wpis nie dla ludzi z mirmekofobią!
Mrówki jakoś nigdy mi nie przeszkadzały. No, może oprócz tych czerwonych, gryzących. Wręcz przeciwnie, ze swoimi złożonymi społecznościami wydawały mi się wręcz fascynujące. Pewnie wpływ na to miał też fakt, że moja ciocia miała fermę mrówek - przez szklaną szybkę można było obserwować, jak zwierzątka tworzą nowe korytarze, robotnice opiekują się jajami... Do tego takie filmy animowane jak "Dawno temu w trawie" czy "Mrówka Zet" (oba z 1998 roku) baaardzo mi się podobały. Dlatego od razu wiedziałam, że koniecznie muszę wybrać się do kina na "Ant-Mana" - wcale nie wydawało mi się to szalonym pomysłem!

